Brukarstwo – historia

            Słowo „bruk” pojawia się w polskich rękopisach w XV wieku. W „Słowniku języka polskiego” Lindego wyraz „bruk”, użyty jest w znaczeniu „wykładu kamiennego ulicy lub gościńca”. W końcu XIX wieku pojawiają się wskazówki dotyczące bruku i brukowania. W „Wielkiej encyklopedii powszechnej ilustrowanej” z 1893 roku „pod ogólną nazwą bruku rozumie się pokrycie drogi zwyczajnej lub przejazdowej materiałem twardym, ułożonym podług zasad technicznych w celu udogodnienia po niej komunikacji pieszej lub kołowej”. W „Encyklopedii powszechnej” S. Orgelbranda z 1898 roku hasło bruk ma bardzo rozbudowaną definicję – „to przestrzeń gruntu ułożona kamieniami naturalnymi lub sztucznymi, kostkami drzewnymi, płytami żelaznymi lub asfaltem, dla nadania powierzchni większej wytrzymałości, dla ułatwienia odpływu wód deszczowych i ściekowych oraz dla utrzymania czystości. Przeznaczenie powierzchni pokrytej brukiem bywa: do jazdy (ulice, droga), do chodzenia (trotuar, chodnik), do zabezpieczenia ziemi od usuwania się, wymycia (oskałowanie), do odprowadzenia ścieków (rynsztok). Materiał brukowany nie może być umieszczony wprost na gruncie, lecz na stosownym fundamencie (piasek ubity, gruz, cement). Do bruku kamiennego używa się porfiru, granitu, głazu, piaskowca twardego, a nawet wapienia. Kamienie polne, zwykle do bruku używane, są to granity narzutowe, które używa się bądź w naturalnym kształcie (bruk zwyczajny), bądź też nadaje się im postać foremniejszą rozbijając kamienie na płyty i odtrącając ich nieforemność do żądanej wielkości”.

 

          Tam, gdzie były budowane miasta, (np. W Mezopotamii), pojawiły się prawdopodobnie pojazdy kołowe. Oczywiście z nimi nawierzchnie ulic – kamienne. W mieście Uruk odnaleziono części bruku pochodzącego z 2900 r. p.n.e. Jest to najstarszy znany nam okres stosowania bruku kamiennego. Rozwój misst pociągał za sobą dalszy rozwój dróg. Bruki wykonywano przy zamkach, świątyniach i bramach miejskich..

 

       W miastach greckich, w czasach Homera (VIII-VII w. p.n.e.) ulice i place brukowano drobną lub średnią kostką kamienną, częściej jednak brukiem nieregularnym. Również wtłaczano tłuczeń w grunt, zalewając kamienną nawierzchnię zaprawą wapienną (lithostratos). Wielowiekowe doświadczenia najstarszego okresu stosowania bruku zostały wykorzystane przez Rzymian. Świadczą o tym zachowane do dzisiaj drogi czy odkrywane ulice Rzymu i innych miast czerpiących z rzymskich doświadczeń. W Pompejach, jezdnię pokrywano nawierzchnią z płyt wapiennych lub trachitowych, wielokątnych i starannie do siebie dopasowanych. Chodniki brukowano małymi kamykami, stosowano nawierzchnię betonową. Bruk kamienny z nieregularnych wieloboków wyrabiano z twardego bazaltu lub marmuru. Upadek Cesarstwa Rzymskiego w 395 r. n.e., najazdy plemion barbarzyńskich, podział Europy na małe samowystarczalne państewka doprowadziły do zmniejszenia się zapotrzebowania na drogi i ulice i zapomnienia całej techniki i technologii dróg rzymskich. Drogi o brukowanych nawierzchniach przez wiele kolejnych wieków puste i nieutrzymywane zarastały trawą. Długo przyszło czekać na renesans bruków. Dopiero rozwój miast przyczynił się do zainteresowania się nimi. W każdym razie już w XV w. większe miasta na zachodzie mają brukowane ulice. Bruki wykonywane były w większości przypadków z niesortowanych kamieni polnych, osadzonych na podsypce z piasku. Trwałość takiego bruku była oczywiście mała, co było widoczne, gdy pojawiły się na ulicach ciężkie wozy kupieckie o żelaznych obręczach. Dużym postępem było wprowadzenie kamienia w formie kostki. Ale i ten rodzaj bruku produkowanego zazwyczaj z kamienia o niewielkiej wytrzymałości po kilku latach upodabniał się do bruku z „kocich łbów”. Szczytowym jednak osiągnięciem XIX wieku w dziedzinie bruków było wprowadzenie przez budowniczego Gravenhorsta w 1885 r. nawierzchni z kostki granitowej, która – jak podawano – jest „prawie że nieograniczenie trwałą nawierzchnią”.

 

          Sytuacja polskich dróg zmienia się na lepsze wraz z rozwojem miast, który datuje się w Polsce od XIV wieku. W Krakowie pod koniec tego wieku bruki są już na wielu ulicach ówczesnego miasta. Brukowano materiałem uzyskiwanym z miejskiego kamieniołomu na Krzemionkach, a prace brukarskie prowadził naczelnik robót, zwany „magister pavimentorum”. W rejestrach wydatków na komunikację znajdują się pozycje dotyczące „łamania kamienia”, „ociosywanie klocków”, przewozu kamienia i piasku oraz płacę robotników. Podobnie ma się sprawa w innych miastach. Kraków i Wrocław brukują ulice wcześniej niż wiele dużych miast średniowiecznej Europy, między innymi takich jak Berno, Regensburg czy Bazylea. Również w Warszawie bruki z kamienia polnego, tzw. otoczaków, kładziono już na przełomie XIV i XV wieku. Bardziej planowa działalność nad poprawą stanu ulic rozpoczęła się po sejmie z 1685 r. Powołano specjalną Komisję Brukową. . Walnie przyczyniły się do tego komisje dobrego porządku (boni ordinis) powołane po sejmie 1764 r., działające szczególnie prężnie w mieście Lublinie i wojewódzkie. Brukowanie ulic wymagało rozwiązania trzech najważniejszych problemów, a mianowicie: źródła funduszy, pozyskiwanie materiału brukarskiego oraz fachowców. Bruki były coraz droższe tak w budowie jak i utrzymaniu. Poszukiwano więc rozwiązań przez wprowadzenie podatków brukowych, wydawaniu zarządzeń, aby każdy właściciel budynku w mieście brukował ulicę przed domem czy wreszcie zaproponowano wprowadzenie dotacji ze skarbu państwa na bruki w miastach, gdyż same one nie mogą podołać wydatkom na ten cel. O wiele jednak trudniejsze problemy do rozwiązania stanowią braki materiału kamiennego. W jednych miastach stosuje się cegłę paloną jako uzupełnienie otoczaków, w innych trudno nawet o otoczaki. Proponuje się w tym przypadku inne rozwiązanie, np. aby „każda fura ładowana zbożem, drzewem, lub inszym ciężarem, za każdym przybyciem do miasta przywiozła do miasta po 2 kamienie”. Pewne ożywienie w dziedzinie kamieniarstwa na użytek drogownictwa datuje się pod koniec XIX wieku. W tym okresie nastąpiły zmiany i usprawnienia w procesie obróbki kamienia, a zwłaszcza przejście z obróbki ręcznej na maszynową. Nie znaczy to oczywiście, że sytuacja uległa generalnej zmianie. Jeszcze w latach 20. XX w. pisano, że „zapotrzebowanie kamieni brukarskich w Polsce było dotychczas nieznaczne, gdyż prawie tylko miasta wielkie (liczące powyżej 100 000 głów) je kupowały, przeto i kamieniołomów wyrabiających je jest niewiele, zwłaszcza kamieniołomów o dużej produkcji”. Pomimo tego ulice brukowano coraz doskonalszym materiałem i w coraz większym zakresie. Już w 1875 r., czyli wcześniej od Gravenhorsta, przystąpiono do wymiany kamieni polnych, tzw. kocich łbów, na kostkę granitową w Warszawie, w miejscach największego ruchu, jakim było na przykład skrzyżowanie ul. Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich. Stosowano do tego celu również materiał importowany w postaci „czarnych granitów szwedzkich”, granitów sudeckich, finlandzkich i innych. Do najtrudniejszych do rozwiązania problemów należała zawsze sprawa dostatecznej liczby fachowców brukarzy o wysokich kwalifikacjach, chociaż uważano, że utwardzanie nawierzchni dróg i ulic w dawnych wiekach nie wymagało szczególnych umiejętności od wykonawców. Nawet jeszcze we wczesnym okresie rzymskim legioniści po zakończonych działaniach wojennych utwardzali nawierzchnię najprostszą metodą zasypywania nierówności kamieniami, które zagęszczały się pod ciężarem przejeżdżających pojazdów. Jednak wraz z udoskonaleniem technologii dróg i ulic oraz przy powszechnym wprowadzeniu obrobionego kamienia jako wierzchniej warstwy nawierzchni, niezbędni stali się wykwalifikowani rzemieślnicy i majstrowie, umiejący wykonać taką kamienną nawierzchnię. Ci, którzy zdobyli biegłość w wykonywaniu nawierzchni dróg i ulic, byli zaliczani wraz z kamieniarzami do pracowników ogólnobudowlanych, gdyż do czasów Witruwiusza, a więc do I wieku p.n.e., roboty drogowe nie były odrębną specjalnością. Rzemieślnicy wykonujący kamienne nawierzchnie nazywali się silicarii, co pochodzi od rzymskiej nazwy bazaltu – silex, z którego najczęściej wyrabiane były wieloboczne nieregularne płyty stosowane na nawierzchnie. Silicarii byli więc najdawniejszymi odpowiednikami dzisiejszych brukarzy. Na późniejsze informacje o zawodzie brukarza trzeba było czekać aż do końca średniowiecza. Od czasu bowiem przyspieszenia rozwoju miast i większej dbałości o ich higienę i wygląd datuje się zatrudnianie w miastach zawodowych brukarzy. W Londynie brukarze (paviors) pracowali już od 1302 r., a w 1479 r. utworzyli własny związek. Wiadomo również, że mieli dobre zarobki i że kilku z nich zdobyło zaszczytne stanowiska w mieście. Również i inne miasta angielskie, np. Southampton zatrudniały w 1482 r. fachowego brukarza miejskiego.

 

           Od XV w. brukarze pojawiają się w wielu miastach europejskich. Przykładem może być Norymberga, w której pracował mistrz Heinrich, „portretowany” przy pracy w 1456 r. Również i w większych polskich miastach zatrudniani są brukarze. W Krakowie już w 1362 r. pracował mistrz Wacław, o którym wspomina Szujski. W Księdze przyjęć do prawa miejskiego w Krakowie znajdują się dwa zapisy o przyjęciu brukarzy. Zapis z 1467 r. „qui vias lapidibus sternit Micolay Maly bruckarzs” oraz z 1489 r. „Stanisłaus brukars de Kuyawia ius habet”. Również w innych miastach, np. Lwowie od 1452 r. miasto utrzymywało rocznie opłacanych brukarzy. Słowo „brukarz” weszło na stałe do języka polskiego i oznaczało wg słownika Lindego – „robotnika, czyli rzemieślnika od bruku (inaczej) Faber lapidarius, brukarz albo ten co kamienie ciesze”. Zawód to ciężki i niezbyt doceniany, skoro brukarze skarżyli się na swój los podobny do dręczonego kamienia, który musi znosić „wroga deptanie, uderzenia, pchnięcia”. Los ciężki skoro w średniowieczu w wielu krajach nie podlegali prawu miejskiemu. Brukarze od XVII wieku organizowali się w cechy. W Krakowie zachowały się akta cechu brukarskiego z lat 1677-1788, w których występują podpisani Walenty Soika, starszy burkarz krakowski i Sebastian Kubicki, starszy burkarz kazimierski, jako starsi cechu brukarskiego. W wieku XVIII pojawiają się już zasady brukowania w postaci opisów uzupełnianych rysunkami. Kraków nie miał szczęścia do dobrych brukarzy, wobec czego trzeba było fachowców „importować” ze Śląska. W latach siedemdziesiątych XIX wieku zaczęto w Krakowie stosować nawierzchnie ulic i chodników z asfaltu (z asfaltu sprowadzanego z Limmer pod Hannowerem), ale w niczym nie ograniczyło to zapotrzebowania na dobrych brukarzy. Wprawdzie brukarstwo zaliczano do rzemiosł o małej złożoności, ale równocześnie pisano „nauka brukarza winna trwać co najmniej 3 lata, a nawet 4 lata i to ledwie wystarczy do wyuczenia brukarza we wszystkich rodzajach bruku i kamienia”. Od końca XIX wieku, w krakowskiej prasie, kalendarzach oraz oficjalnych wykazach zawodów wymieniani są brukarze jako przedsiębiorcy.

 

        W 1911 roku Kraków posiadał 7 majstrów brukarskich, w tym tylko dwóch „starych” doświadczonych, to znaczy Jana Jędrasa i Józefa Molendę. Po I wojny światowej pracowali jeszcze Andrzej Korta z Nowej Wsi, Kazimierz Chachoł z Krowodrzy, Franciszek Będkowski z Grzegórzek, Tadeusz Oleś ze Zwierzyńca oraz Ludwik Spólnik z Łobzowa. Niektórzy z wymienionych brukarzy czynni byli jeszcze do 1938 roku. Wymieniam nazwiska brukarzy pracujących w Krakowie, aby zwrócić uwagę na rangę tego zawodu dla miasta. Nazwiska ich pojawiały się w różnych materiałach informacyjnych, co podkreślało użyteczność zawodu brukarskiego dla mieszkańców. W każdym mieście można odnaleźć nazwiska ludzi parających się od bardzo dawna czy tylko od dawna brukarstwem. Tym bardziej, że często zawód przechodził z ojca na syna, a nawet zdarzają się przypadki wielopokoleniowych rodzin brukarskich. W latach 1927-1933 brukarstwo nie zaliczało się w Polsce do rzemiosł, co spowodowało poważne skutki, a mianowicie zanik fachowości wśród pracowników brukarskich. Brak szkoleń, brak mistrzów mogących szkolić, a nawet przyuczać młodych do zawodu negatywnie odbił się na stanie polskiego brukarstwa. Po II wojnie światowej podjęto intensywne prace przywracające godność zawodu brukarza, ale w latach 50. zakończył się okres kamienia – jak uważali niektórzy – a rozpoczął się okres asfaltu. Nowy okres dla brukarstwa nastąpił w końcu lat 80. I jeszcze tylko kilka zdań o brukowaniu i narzędziach brukarskich. Sposoby brukowania były różne w zależności od kraju. Francuscy i flamandzcy brukarze pracowali siedząc na stołkach o czterech nóżkach, posuwając się w miarę układania kamieni do przodu. Wyraźnie to widać na obrazie przedstawiającym budowę drogi pomiędzy Bavai i Doornik we Flandrii wybrukowanej przed bramą miasta. Brukarze niemieccy posługiwali się stołkami o jednej tylko nóżce i przy układaniu bruku przesuwali się do tyłu. W późniejszym okresie przy stosowaniu do brukowania kamieni regularnych, brukarze wykonywali swą pracę klęcząc na jednym kolanie i przesuwając się do tyłu wraz z postępem robót. W początkach XX wieku była nawet propozycja, aby brukarz nie klęczał, lecz stał i pochylony układał kamienie. Co kwadrans miał przewidziany odpoczynek 5 minut. Kamienie dostarczał pomocnik, który miał je układać w stos poza brukarzem tak, aby ten przez ćwierć obrotu górnej części ciała mógł wybrać ze stosu właściwy kamień. Narzędzia brukarskie były zawsze bardzo proste i niewiele zmieniały się na przestrzeni wieków. . Widać na nich niezbędne do wykonywania zawodu narzędzia: młotek brukarski nazwany także perlikiem, kielnię albo przyrząd mający kształt małej motyki do osadzania kamienia w podłożu. Głównym przyrządem, zmieniającym się, a nawet mechanizującym w ciągu wieków, była tzw. dobnia służąca do ubijania materiału brukarskiego dla lepszego osadzenia go w piasku czy suchej zaprawie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>